„Foodie w wielkim mieście” – czyli jak czytać z cieknącą ślinką!


Witam Was w czwartkowy ranek. Powolutku odliczam już do weekendu, jednak myślami wciąż pozostając jeszcze w świecie pracy i wczesnego wstawania. Dlatego postanowiłam, że uprzyjemnię sobie końcówkę tygodnia i opiszę Wam książkę „Foodie w wielkim mieście”, którą napisała Jessica Tom.

Bo z pełną świadomością mogę powiedzieć – jest to książka przyjemna! Dlaczego w ogóle sięgnęłam po tą lekturę? Ponieważ kocham gotować i uwielbiam czytać menu w restauracjach, w których każda potrwa jest opisana jak małe dzieło sztuki.
Stąd też, widząc wschodzący bestseller kulinarnej literatury, pomyślałam – wreszcie coś dla mnie!

Czy należą się jej literackie gwiazdki Michelin?

Moim zdaniem mimo że, sama książka jest na prawdę warta uwagi, daleko jej do arcydzieła, które będzie się wspominać latami. „Foodie w wielkim mieście” swoją fabułą do złudzenia przypomina filmową ekranizację „Diabeł ubiera się u Prady” – tyle tylko, że mamy do czynienia z krytykami kulinarnymi i najlepszymi restauracjami w Nowym Jorku, a nie magazynem modowym (chociaż właściwie wątek modowy również się tam przejawia).
Do zalet lektury można z pewnością zaliczyć to, że książka jest napisana lekko i dość spójnie, czyta się ją właściwie w 3 wieczory. Uznanie należy się autorce także za opisy potraw! Ja, czytając opisy obiadów i przystawek – miałam ochotę biec do kuchni i coś ugotować! I to bynajmniej nie wodę na herbatę 😉

Kuchenne rewolucje – czyli studentka jako kat

Książka nie ma zbyt skomplikowanej fabuły, ale z drugiej strony – czasami każdy z nas potrzebuje prostej historii, która podniesie go na duchu. Tak jest w tym przypadku. Mamy młodziutką studentkę Tię Monroe, oraz podstarzałego krytyka kulinarnego Michaela Saltz`a. Ona chce zawojować świat i dostać się na wymarzoną praktykę, on potrzebuje podwładnej, która umie dochować sekretu. Ten dziwny duet zaczyna więc współpracę, gdzie jedyną niewiadomą jest – które z nich bardziej oberwie?
Oczywiście bohaterowie to nie tylko nasz skomplikowany duet ale także chłopak Tii, który nie do końca rozumie jej fascynację jedzeniem, jej współlokatorki oraz niezwykle seksowny i charakterny szef kuchni – Pascal. Z tych wszystkich relacji powstaje mały bigos – który koniec końców, będzie musiała zjeść sama autorka przepisu. Czy będzie smaczny? Tego Wam już nie zdradzę.

Moja ocena „Foodie w wielkim mieście”

Myślę, że jest to powieść, którą fajnie czyta się w drodze do pracy lub w luźny, sobotni wieczór. Nie jest wyjątkowa i spokojnie możemy znaleźć dużo lepsze książki o zabarwieniu kulinarnym. Nie mniej, na pewno nie powiem, że czytając ją zmarnowałam czas. Ląduje gdzieś pośrodku drabiny książek, a ocena jaką można jej wystawić to taka przyzwoita 5 w 10 cyfrowej skali.

You may also like

LEAVE A COMMENT

O mnie

Kinga Pałka

Kinga Pałka

Blog o książkach, który prowadzę, powstał z miłości do papierowych historii oraz chęci pisania przemyśleń i recenzji książkowych. Jeżeli spodoba się mój styl i to miejsce - zostań ze mną na dłużej! :) Opowiem Ci, które książki warto przeczytać, których unikać i co zrobić by czytanie było jeszcze cudowniejsze!

Fanpage